Co się odwlecze, to nie uciecze. Oto Amidalka, która miała do nas przyjechać jakiś czas temu. I która od paru dni mieszka u nas i czeka - niecierpliwie - na człowieka do pokochania.
Amidala została przyjęta pod opiekę azylu 4 grudnia 2008 roku. Poszukiwaliśmy wtedy innej naszej podopiecznej, Eulalii, która uciekła swojemu opiekunowi przez okno (o smutnej historii Eulalki można poczytać TU). Ktoś zareagował na ogłoszenia i zadzwonił, że widział taką kotkę. Nie była to jednak Eulalka, ale właśnie Amidala. Wolontariuszki, które pojechały na miejsce, postanowiły nie zostawiać jej tam na zimnie tylko dlatego, że nie była tą poszukiwaną kicią...
W CK zamieszkała u wolontariuszki, ale źle się czuła w dużej grupie kotów. Dlatego teraz przyjechała do nas.
Amidalka ma 3 lata. Jest zabawną, niewielką, niekłopotliwą koteczką. Jest bardzo przytulna, ale nienachalna. Ma śmieszny zwyczaj: gdy się ją głaszcze, kicia liże człowieka po dłoniach. Bardzo lubi jeść, więc jest nieco zaokrąglona, ale właśnie tak akurat, żeby dało się dobrze do kota przytulić. Ma niesamowicie zielone - takie prawie szmaragdowe - oczy i gęste, mięciutkie futro, w czarnych częściach przyprószone białymi dłuższymi włoskami.
W ogóle wygląda trochę tak, jakby na kota zabrakło czarnej farby: ma białe podkolanówki z tyłu, białe skarpeteczki z przodu, biały brzuszek i piękny biały żabocik, który zaczyna się już od bródki, co nadaje Amidali lekko kpiarski wygląd. Mimo że źle się czuła w większej grupie kotów, to z naszą kicią dogaduje się bez problemów. Szuka więc domu, w którym mogłaby być jedynym kotem albo takiego, gdzie już jest jeden łagodny kot.
Kicia korzysta z kuwetki, je suchą karmę, jest wysterylizowana, odrobaczona i zaszczepiona, ma też komplet badań krwi.
Temu, kto ją pokocha, odwdzięczy się miłym, wdzięcznym, nienachalnym towarzystwem i sympatyczną czułością.
Amidala
.Drzemka po podróży





