piątek, 26 czerwiec 2009

Ciemna i jasna strona mocy

Taram.

Co się odwlecze, to nie uciecze. Oto Amidalka, która miała do nas przyjechać jakiś czas temu. I która od paru dni mieszka u nas i czeka - niecierpliwie - na człowieka do pokochania.

Amidala została przyjęta pod opiekę azylu 4 grudnia 2008 roku. Poszukiwaliśmy wtedy innej naszej podopiecznej, Eulalii, która uciekła swojemu opiekunowi przez okno (o smutnej historii Eulalki można poczytać TU). Ktoś zareagował na ogłoszenia i zadzwonił, że widział taką kotkę. Nie była to jednak Eulalka, ale właśnie Amidala. Wolontariuszki, które pojechały na miejsce, postanowiły nie zostawiać jej tam na zimnie tylko dlatego, że nie była tą poszukiwaną kicią...

W CK zamieszkała u wolontariuszki, ale źle się czuła w dużej grupie kotów. Dlatego teraz przyjechała do nas.


Amidalka ma 3 lata. Jest zabawną, niewielką, niekłopotliwą koteczką. Jest bardzo przytulna, ale nienachalna. Ma śmieszny zwyczaj: gdy się ją głaszcze, kicia liże człowieka po dłoniach. Bardzo lubi jeść, więc jest nieco zaokrąglona, ale właśnie tak akurat, żeby dało się dobrze do kota przytulić. Ma niesamowicie zielone - takie prawie szmaragdowe - oczy i gęste, mięciutkie futro, w czarnych częściach przyprószone białymi dłuższymi włoskami.

W ogóle wygląda trochę tak, jakby na kota zabrakło czarnej farby: ma białe podkolanówki z tyłu, białe skarpeteczki z przodu, biały brzuszek i piękny biały żabocik, który zaczyna się już od bródki, co nadaje Amidali lekko kpiarski wygląd. Mimo że źle się czuła w większej grupie kotów, to z naszą kicią dogaduje się bez problemów. Szuka więc domu, w którym mogłaby być jedynym kotem albo takiego, gdzie już jest jeden łagodny kot.

Kicia korzysta z kuwetki, je suchą karmę, jest wysterylizowana, odrobaczona i zaszczepiona, ma też komplet badań krwi.

Temu, kto ją pokocha, odwdzięczy się miłym, wdzięcznym, nienachalnym towarzystwem i sympatyczną czułością.

Amidala

.

Drzemka po podróży

Pokochaj

niedziela, 21 czerwiec 2009

Szansa Szansy

Szansa już jest u siebie w domu.

Zamieszkała w Kielcach z dwoma kocurkami - z Dżinem i Alim. Mimo obaw swojej nowej Pani, która martwiła się, że chłopcy zrobią Szansuni krzywdę, kicia porozstawiała ich po kątach, obfukała, gdy podchodzili zainteresowani. Chwilowo jest na nich szczerze obrażona za tę przeprowadzkę, która przecież jest dla tej kici ogromną szansą na nowe, wspaniałe, spokojne życie...

Koteńka jeszcze jest wszystkim przestraszona, to przecież druga poważna zmiana w jej życiu po ponad dwóch latach w schronisku... Ale na szczęście już ostatnia taka... Jeszcze tylko kilka dni stresu, a później tyle jeszcze lat spokojnej stabilizacji. Bardzo się cieszę, bo ona tak długo czekała...

A że żegnając się z nią miałam łzy w oczach, to cóż. Życie. Tak miało być i tak jest dobrze.


I od razu widać, kto jest Księżniczką w tym domu :). Burasek to Dżin, czarno-biały kawaler to Ali

Mimikra

Oglądamy gołąbki na balkonie. Balkonie, pozwolę sobie zaznaczyć, osiatkowanym. Moja śliczna czarna pantera...

sobota, 20 czerwiec 2009

Blogowo

Dostojna i czcigodna Dominika van der Ekh, czyli nasza azylowa CKDomisia, dostała w prezencie od swojej Pani wirtualną galerię. Zapraszamy do oglądania - jeśli u nas było widać, że Dominice był bardzo potrzebna indywidualna opieka i dużo kontaktu z człowiekiem, to efekty takiej pracy widać właśnie na tym blogu:

http://www.czterylapyszczescia.blogspot.com/

Jestem pod ogromnym wrażeniem postępów, jakie zrobiła Domisia u siebie w swoim domu i troskliwości, z jaką Pani Justyna dba o to, by zapewnić jej jak najlepsze warunki do tego, żeby Dominika mogła wreszcze zostawić za sobą te wszystkie złe rzeczy, które jej się przytrafiły... W dodatku ostatnio zamieszkały u niej dwa tymczasowe kociaki z CK: Eos i Nikon. Zresztą co ja będę mówić: zapraszam do oglądania uśmiechniętej Domisi. To mówi samo za siebie :).

środa, 17 czerwiec 2009

Kici kici kotki

Od paru dni śpiewamy Szansuni piosenkę-kołysankę, gdy zasypia sobie przy nas, mrucząc jeszcze trochę przez sen... Oto piosenka dla Szansy:

Kici kici kot-ki
znamy takie plot-ki
że Szansunia ma-ła
domek będzie mia-ła

Nam trochę raźniej, gdy śpiewamy, bo takie rozstania są najsmutniejsze z tego wszystkiego. Bo już niedługo Szansa będzie u siebie... I już za nią tęsknimy, chociaż jest tuż-tuż, jak zwykle na każde zawołanie, zawsze na wyciągnięcie ręki, z tymi swoimi czułymi oczętami...

I to jej spojrzenie, w którym nieustannie można odczytać: pokochaj mnie

sobota, 13 czerwiec 2009

Niebezpiecznie



Najbardziej niebezpieczne pudełko wszechczasów.




Obrazek pożyczony STĄD. A tam jeszcze więcej równie cudownych koci-łakoci.

poniedziałek, 8 czerwiec 2009

Okład z młodych kotów

Grypa rozłożyła mnie zupełnie na łopatki i nie dała żadnych szans. Na dwa dni zostałam wyłączona z życia, tracąc między innymi możliwość odwiedzenia CKotów w Tarnowskich Górach. Miałam za to szansę przekonać się, jaki z Szansy jest czuły koteczek.

Malutka pilnowała mnie przez całą chorobę, nie odstępowała mnie ani na krok. Gdy kręciłam się w gorączce i ją przez przypadek zrzucałam, wracała natychmiast. Gdy budziłam się w środku nocy, ona siedziała obok i mruczała. W ogóle ilekroć budziłam się lub zasypiałam, towarzyszyło mi przyjazne mruczenie. Mierzyłam temperaturę z kotem na kolanach, przygotowywałam sobie herbatę z cytryną z kotem czuwającym obok. Była cały czas tuż tuż, na wyciągnięcie ręki...

No i jak jej nie lubić? No jak?

Przy okazji Szansa chciałaby poprosić o kciuki - w środę będzie miała Gościa :). I jeszcze chciałaby prosić o poparcie kandydatury Cichego Kąta na forum miau.pl w głosowaniu: http://forum.miau.pl/viewtopic.php?t=94185&postdays=0&postorder=asc&start=0 . To jest dopiero głosowanie w sprawie poparcia forum miau.pl na głosowaniu w konkurcie Krakvet.pl, właściwe głosowanie zacznie się od 16 czerwca, o czym Szansa na pewno przypomni:). Poparcie miau jest w stanie jednak bardzo pomóc w wygraniu karmy dla CKotów i CKpsów. Będziemy bardzo wdzięczni za zarejestrowanie się na forum miau.pl i głosowanie. Dziękujemy!

Złote ślepia

Widziałam gołąbka. Ale naprawdę!...

sobota, 30 maj 2009

Dół

Siedzimy sobie razem: ja, dół, Wala i Szansa. I burość za oknem, i tam też zmoknięty gołąbek, który wysiaduje przyszłe gołąbki, a tu z nami - kubek gorącej herbaty.

I ja mówię: miau... I Wala empatycznie odpowiada: miauuu... I tylko Szansa, jak zwykle optymistyczna, odpowiada: mrrrr...

Z tej Szansy to jest taka Pocieszka - zawsze jest blisko, zawsze chce się poprzytulać, pogłaskać i pomruczeć. Żadne doły jej nie straszne. Dobrze ją mieć. Ale jeszcze lepiej dla niej byłoby już być Czyjąś. Na zawsze. Żeby nie czekały na nią już żadne zmiany, żeby mogła wreszcie pokochać na zabój kogoś, kto i ją tak pokocha.

Szansa bardzo potrzebuje domu...